Darkest Night Strona Główna Darkest Night
Hello darkness, my old friend
 
FAQ :: Szukaj :: Użytkownicy :: Grupy :: Statystyki
Rejestracja :: Zaloguj :: Album :: Download




Poprzedni temat «» Następny temat
Wejście i hol główny
Autor Wiadomość
Żywia Igelstrom


Żywia Igelstrom
Panna słowianka
Wieczne 24
Pokolenie V
Igelström
Regentka
Wampir
Karta postaci
Informator
Korespondencja
Znajomosci
Wysłany: 2016-09-04, 00:38   
   Multikonta: Corazon, Hyunmin, Jane, Malavika [MG] Mina
   Mów Mi: Marta


Układanka, którą Żywia próbowała rozwiązać od ponad pół roku nagle była już pełna. Wystarczyło, że usłyszała słowa Andersa dotyczące Skierki, by zrozumieć. Była nie tylko jego siostrą, ale i ukochaną. To o niej wciąż pamiętał i to z jej śmiercią nie potrafił się pogodzić. I to ona go kochała… A Andy to uczucie odwzajemniał Blondynka przygryzła wargę i spuściła wzrok. Czuła jak pęka jej serce. Było to tak dawno temu, a jednak… jednak Skierka wciąż w nim żyła i uczucie do niej. Nie był w stanie pokochać Żywii, bo w sercu wciąż miał Skierkę. I choć wydawało się Słowiance, że się pogodziła z faktem, że uczucie, które żywiła do Andersa, nigdy nie zostanie odwzajemnione, to jednak było jej ciężko. A do tego dochodził jeszcze fakt, że nawet nie pamiętał kim była. Nie widział w niej swej Córy, którą wyrwał z objęć Słońca, by oddać na ołtarzu w ofierze Księżycowi. Cóż miała w tej sytuacji uczynić? Próbować na siłę mu przypominać kim jest? A może po prostu odpuścić?
Nie wiedziała.
Zacisnęła chude palce w pieść, wbijając paznokcie w porcelanową skórę z taką siłą, że biel jej dłoni została zeszpecona kilkoma kroplami karmazynu. Nie patrzyła na Andersa. Szmaragdowe oczy wpatrywały się w podłogę, by ukryć łzy, które się w nich zebrały i zaczęły spływać po policzkach. Iluzja znów wymknęła się spod kontroli młodej wampirzycy. Cienie otoczyły ją jeszcze bardziej, cała nimi wręcz emanowała. Emocje wręcz w niej się gotowały, była smutna, zła, rozdrażniona i zrozpaczona jednocześnie. Czuła się pozostawiona sama sobie. Porzucona przez własnego Stwórcę, który nawet o niej nie pamiętał.
Nigdy się z Tobą nie liczył, nic dla niego nie znaczyłaś! – Czyiś szept w głowie, który sprawił, że rozejrzała się po holu. Kto to mówił? Oczy Słowianki dostrzegły czarnego kocura. Bonifacy. Kot Żywii, który pojawiał się i znikał, żył własnym życiem. Ale wiedziała, że to nie on mówił. Rozumiała zwierzęcą mowę, z Bonifacym rozmawiała już nie raz. I te słowa nie należały do niego. – Zemścij się. Zemścij za to, co Ci zrobił. Zostawił. Porzucił. Zabawił się Tobą. Zabaweczka, która się znudziła i została rzucona w kąt. Tym jesteś.
Zamknij się – warknęła pod nosem. Czy kogokolwiek dziwi fakt, że gada do głosów w swojej głowie? U Igelstromów to normalna przypadłość.
Nie oszukuj się kochana. Nic nie znaczysz. Dla niego. Dla rodu. Jesteś tylko dzieckiem.
Nie odpowiedziała na słowa Głosu. Po prostu pokręciła głową i zaczęła masować skronie. Musiała się uspokoić. To wszystko… to ze zmęczenia. Nie spała tyle, te wszystkie emocje. Była przytłoczona zbyt wieloma rzeczami na razi i miała teraz omamy.
Niepotrzebna. Niechciana… Bezużyteczna. Przynosisz tylko wstyd Rodzinie.
ZAMKNIJ SIĘ! – krzyknęła teraz zdecydowanie głośniej, chwytając się za głowę. Ziemia się zatrzęsła, choć trwało to zaledwie sekundę, może dwie. Kolejna moc, której Żywia nie ogarniała. I tym razem bardziej niebezpieczna od poprzedniej. Po policzkach Słowianki spływały łzy. One miały racje. Była bezużyteczną zabawką, która już do niczego się nie przyda. Anders sobie nie przypomni. Bez niego… bez niego jest nikim.
Nie zwracała w ogóle uwagi na Andersa czy Gustava. Miała teraz własny świat, w którym walczyła z samą sobą i z własnymi omamami.
_________________

Alice ♥
[Profil]
 
   Podziel się na:  
[MG] Aleera
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-05, 13:43   

Każda ze ścian tak mu obca, każdy mebel nie przypominający tych co znał. Skierka, On szukał jedynie Skierki, swojej ukochanej, najbliższej jego sercu.
Wampirze ciało domagało się krwi z coraz to większą siłą. Trzasł się nie mogąc opanować tych reakcji. Czuł swoją krew, czuł także i Nieznajomej blondynki podającej się za jej córkę, ale jakim prawem? Nie znał jej, nie miał żadnego potomstwa.
Klik... Klik... koteczku... klik.. klik... posmakuj krwi... klik... klik.... da Ci siłę... klik..klik... chcesz tego i zrobisz to....klik...klik...
Znowu te głosy w głowie, przerażony Anders rozglądał się w poszukiwaniu osoby, która mąciła mu w głowie i podpowiadała dziwne rzeczy, których ten nie rozumiał. On nie chciał krwi, a ludzkiego jedzenia.
Kątem oka spostrzegł coś dziwnego. Hel ujawniła się na Jego oczach. Powoli wstał, jednak ranna noga nie pozwoliła na wyprostowanie się. Dlatego też lekko zgarbiony, spoglądał na Hel ze zdumieniem.
- Hel w końcu jesteś, wiedziałem że to Ty.- Kierował te słowa do Żywii widząc w Niej jedynie Hel. Nikogo innego. Słysząc jej uniesiony ton chciał się wycofać, ale dlaczego nagle Hel zniknęła? Jakaś młoda dziewczyna stała w tym samym miejscu co wcześniej Hel.
Żywia już wokół siebie nie miała iluzji. Zrzuciła z siebie miano Pani Śmierci.
Ziemia się zatrzęsła, a Anders lekko się zachwiał. Chwycił rękojeść swej broni. Niewiasta stojąca i zatracająca się w szaleństwie była złym znakiem. Dzięki niemu także zatrzęsła się ziemia lecz z większym sukcesem co do Żywii.
W tym momencie pojawił się familiant z zamówieniem Gustava. Jednak pod wpływem trzęsienia ziemi jedzonko wypadło z tacy pozostawiając krwawy ślad na podłodze.
Anders będąc bezkarnym ruszył na Żywie w chwili gdy wszyscy nie patrzyli na Niego. Gustav był zajęty swoim zamówieniem dla jakiegoś Księcia, a ta blondyneczka płakała i świrowała.
- Gdzie Hel! Miała zabrać mnie do Niflheim!- Uniósł swój ton wyciągając ostrze. Ziemia nadal się trzęsła- coraz to mocniej i mocniej.
Choć Anders pozostał myślami w ludzkim świecie, to jednak jego wampirze zdolności ani trochę nie zmalały. Nadal panował nad wszystkim co wcześniej oraz był jednym z niepokonanych Wikingów.
Dlatego też pod wpływem niekontrolowanej przerażającej aparycji jego twarz zamieniła się w paskudnego potworka, czarne oczyska, wystawione długie kły i sina twarz.
Zaatakował w mgnieniu oka Żywię nie tracąc ani procenta czujności.
W myślach ułożył sobie małą scenerię dla Gustava używając pakietu iluzji. Gustav z początku nie wiedział, że Anders atakuje Żywię. Dopiero gdy Anders skupił całą swoją uwagę na Żywi przyciskając ją do ściany i lekko raniąc w szyję iluzja prysnęła jak bańka mydlana.
Żywia była zdana na łaskę Andersa, jednak problem był w tym, że ten nie miał skrupułów, bo chciał na nowo ujrzeć Hel, a potem pragnął dostać się do Niflheim i swojej Skierki.
 
   Podziel się na:  
Gustav Tordivler


Gustav Tordivler
Pierwszy tego imienia...
540
Pokolenie IV
Igelström
Pełnoprawny członek rodu
Wampir
Karta postaci
Informator
Korespondencja
Znajomosci
Wysłany: 2016-09-05, 14:25   
   Multikonta: Yumiko Kobayashi
   Mów Mi: Gucio


Jak wszystko w jednej chwili może pójść nie tak... Miał kontrolę nad sytuacją, nad Andersem... Przez chwilę. Może tylko mu się zdawało?
Patrzył uważnie w zagubione oczy starego druha, ich zaginionego Księcia i dziękował wszystkim bóstwom, jakie kiedykolwiek istniały za to, że się odnalazł. Choć nie cały. I nie zdrów.
Cóż za fatalna pomyłka.
Usłyszawszy zrozpaczony krzyk Żywii, obrócił się w jej stronę. Zdawała się być obecnie w jeszcze gorszym stanie, niż Anders. Do kogo mówiła? Czy ona wiedziała gdzie jest?
Rycerz powstał, rozdarty pomiędzy ich dwoje... Kogo pierwszego uspokoić? Rozpaczliwa potrzeba pomocy odezwała się w rycerzu. Dlaczego tak mnie doświadczasz? Cóż ci uczyniłem? Miliony pytań w głowie i pustka. Brak odpowiedzi... Jak przywrócić Andersa? Co się stało z Żywią? Czy zdołam pomóc Karicie? Czy zdołam pomóc... sobie? Ile jeszcze rzeczy jestem w stanie zepsuć? Ile przysiąg złamać, by ciężar odpowiedzialności złamał mnie?
Nim ruszył się z miejsca w stronę Żywii ziemia pod nim zatrzęsła się niespodziewanie. Nie miał świadomości nowych zdolności jakie posiadła Słowianka i myśląc, że to Anders wzbudził wstrząsy, skierował się znów w jego stronę. I nim zdołał ponownie rzucić na niego Uśpienie, pojawił się familiant z krwią, który odwrócił uwagę Gustava od tych dwojga.
Krew. Krew cię ocali, bracie.
Odwracając się w ich stronę, ujrzał las. Stado wilków otaczało go ze wszystkich stron z pyskami wykrzywionymi w paskudnym grymasie, gotowe rzucić się na niego.
Dobył miecza.
Gotów był w każdej chwili na odparcie ataku dzikich bestii, lecz w tej chwili wizja rozmyła się, a on nadal stał w tym samym miejscu. W holu, który wkrótce przypominać mu będzie o jego największej porażce. Bo oto Żywię zaatakował sam wcielony diabeł... W osobie jej ukochanego ojca.
Pędem ruszył na pomoc dziewczynie. Wstrząs ziemi wymuszał powolny i nieporadny bieg. A on musiał być tam jak najszybciej. Odciągnąć Andersa od jego córki, uratować ją...
Nie miał czasu na nic. Na pewno nie na myślenie.
Ostrze zalśniło w powietrzu, by w mgnieniu oka pokryć się szkarłatem. By dokonać brutalnego rozwodu głowy z ciałem.
[Profil]
   
   Podziel się na:  
Żywia Igelstrom


Żywia Igelstrom
Panna słowianka
Wieczne 24
Pokolenie V
Igelström
Regentka
Wampir
Karta postaci
Informator
Korespondencja
Znajomosci
Wysłany: 2016-09-05, 18:48   
   Multikonta: Corazon, Hyunmin, Jane, Malavika [MG] Mina
   Mów Mi: Marta


Czy Żywia wiedziała, gdzie się znajduje? I tak, i nie. Bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jeszcze przed chwilą była z Gustavem i Andersem i nawet coś do nich mówiła. Jednakże kompletnie skupiła się na wewnętrznym monologu sama ze sobą tak naprawdę. Te głosy nie były związane z żadnym rozdwojeniem jaźni. Nic jej nie opętało. Po prostu wyszły myśli, które głęboko w sobie skrywała od ostatniego czasu, ale nie pozwalała im przejąć nad sobą kontrolę. Wierzyła, że jak Anders wróci to jej wszystko wyjaśni, zaprzeczy domysłom powstałym w umyśle Słowianki, ale dziś przeżyła szok. Nie pamiętał o rodzinie, zapomniał o własnej Córce… To stało się powodem, przez które te wszystkie obawy się w niej ujawniły i stąd te głosy.
Dopiero słowa Andersa wyrwały ją z otchłani własnych myśli. Spojrzała na niego z oczami pełnymi łez. Nie zdążyła zareagować. Nie miała nawet na to siły ani ochoty. Była załamana. Pozostawiona sama sobie, bez jakichkolwiek nadziei na lepsze jutro. Przyparta do muru, z ostrzem na gardle… Uśmiechnęła się smutno. Iluzje znów się pojawiły. Zaczęły okalać zarówno ciało Żywii, jak i Andersa.
Dzisiaj razem tam będziemy, najdroższy – powiedziała do niego w myślach.
Przymknęła oczy i pozwoliła kryształowym łzom płynąć po jej policzkach. Niech Bogowie robią to, co uważali za słuszne. Blondynka oddała się na ich (nie)łaskę, podała się na tacy. To, co zamierzali uczynić, niech uczynią. Choćby to miało być ostatnie jej sekundy spędzone na tym świecie.
Była gotowa oddać się pod opiekę Welesa, była gotowa przekroczyć bramy Nawii.
Otworzyła oczy z nadzieją, że już jest w królestwie umarłych, tam gdzie było jej miejsce tak naprawdę.
Nie, wciąż tkwiła w domenie.
Bardzo pożałowała tego, że otworzyła te oczy.
_________________

Alice ♥
[Profil]
 
   Podziel się na:  
[MG] Aleera
[Usunięty]

Wysłany: 2016-09-05, 19:53   

Ten mały atak szału, ta chwila nie uwagi sprawiła iż nie wiedział co się w tej chwili dzieje za nim. Wszak był czujny, miał swoje doświadczenie podczas walki, ale co to mu daje jak teraz cofnął się do czasów ludzkiego egzystowania? Nic.
Iluzje nie sprawiły nic, bo emocje jakie w tej chwili odczuwał Aders były silniejsze. Możliwe iż złapał się na Nie, ale miecz nadal tkwił przy szyi Żywii raniąc ją lekko. Strużka krwi spłynęła po jej nieskazitelnej skórze. Anders spojrzał na nią na ułamek sekundy jakby ją poznawał, ale to było jedynie złudzenie. Czysty szał z niego wypływał i co najgorsze nie chciał przestać. Chciał ją zabić, chciał znów ujrzeć Hel i trwać wraz ze swoją Skierką.
klik... klik... koteczku... klik... klik.... Zabij ją a będziesz ze soją Skierką. Czas nagli... klik.. klik..
Jakiś dziwny głos odezwał sie w jego głowie. nie nie ten co już zdążył dzisiejszej nocy poznać. Inny, delikatny i kojący. Chwilę się zawahał, ale zdecydowanym ruchem pragnął dokończyć to co zaczął i przejść bramę do wiecznej krainy swej rodziny, do tych, których kochał.
Zaciskając dłonie na broni chciał z całych sił ściąc Żywię o głowę, ale wtedy poczuł się dziwnie. Jęknął w tej sekundzie, kiedy to Gustava broń wbiła mu się w szyję. Sekundę później ciało leżało bez głowy, a ta pognała pod głowy Gustava. Bezwładne ciało padło częściowo na Zywie plamiąc jej buty oraz ubranie. Kilka kropel pozostało na jej policzku na znak pożegnania.
Wielki błąd moja droga. Otwierając oczy ujrzałaś nicość. Brak szczęścia i poprawnego rozumowania.
Żałoba zaczyna się w tej chwili oraz pogrążenie w zawiłych zmysłach.
Anders nie żyje, Adenrs odszedł.
Twój stwórca, kochanek miłość życia oddał życie swe za coś czego nie było. Oszalał atakując Ciebie? A może to choroba? Tęsknota?
Nie wiadomo i być może nikt się tego nie dowie.
Wiadome było jedno.
Książę Igelstrom nie żyje!

zt x3
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo






smartDark Style by Smartor modified by DuDeStudio.pl - SITEMAP - forum anime
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group